Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Banany. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Banany. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 25 października 2016

Jaglane muffiny z bakaliami

Faza na maksymalną ilość pożywienia słodkiego powoli (i na szczęście!) kończy się. Przez ostatnie kilka miesięcy tylko słodycze i słodkie smaki sprawiały, że chciałam cokolwiek jeść. Nadszedł czas zmian, gdyż waga powoli daje o sobie znać, a karmienie piersią nie jest aż tak cudownym sposobem na odchudzanie po ciąży, aby nadążyć za moją potrzebą spożywania słodkości. Przechodzimy więc na tryb, dzięki któremu w sposób niezbyt radykalny (przynajmniej na początku) zaspokoję chęć na słodycze i jednocześnie zadbam o wagę. Plan ten zawiera dwa punkty, dwie najważniejsze zasady:

1. Ograniczam produkty glutenowe
2. Wprowadzam do diety naturalne i zdrowe bakalie

W związku z tym, że moje zamiłowanie do czekolady i ciast osiąga niewyobrażalne poziomy, pomysł jak najszybciej zaczęłam wdrażać w życie. Z pomocą przyszły bakaliowe prezenty firmy Helio, które zmobilizowały mnie do działania. Czasu na co dzień mało więc stara zasada pozostaje dalej aktualna, choć pojęcie czasu wolnego zdecydowanie zmieniło swoje znaczenie (ten kto został szczęśliwym rodzicem wie o co chodzi :)). Zaczęłam od muffinek i to był strzał w 10!

Robi się je znacznie dłużej niż wciągnięcie całej tabliczki czekolady (ja robiłam to prawie niepostrzeżenie. I specjalnie użyłam tego słowa, żeby nie napisać, jak mało minut mi to zajmowało!), ale przyjemność pochłaniania jest już zupełnie inna. Dużym plusem jest redukcja wyrzutów sumienia!

Składniki:
  • 3 dojrzałe banany
  • 125 mln oleju kokosowego
  • 2 średniej wielkości jaja
  • 250 g mąki z kaszy jaglanej
  • 100 g daktyli
  • 1/2 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  •  60 g suszonej śliwki
  • 60 g suszonych moreli
Przygotowanie:
Banany miksujemy na puree. Dodajemy  roztopiony olej kokosowy i jaja. Miksujemy na jednolitą masę. Suche składniki łączymy z mokrymi i dodajemy przygotowane bakalie. Daktyle rozdrabniamy w malakserze i łączymy z masą.  

W blaszce muffinkowej (12 miejsc na babeczki) umieszczamy papierowe foremki i rozdzielamy masę. Ciasta wystarczy na 12 dorodnych muffinek. Pieczemy około 20-25 minut w temperaturze 200 stopni.


sobota, 26 marca 2016

Jagielnik kokosowo - czekoladowy (bezglutenowy)

Bezglutenowy, bez jajek i cukru. Bez pieczenia! Ciasto bardzo zdrowe i smaczne. Jeśli ktoś lubi bardzo słodkie słodkości do masy może dodać słodzik np. ksylitol lub ewentualnie cukier. Ale wydaje mi się, że nie ma takiej potrzeby :) Jeszcze zdążysz zrobić :)  

Miłego odpoczywania!

Składniki na spód:
  • 2 szklanki wiórków kokosowych
  • 1 szklanka daktyli
  • 2 łyżki kakao
  • 4 łyżki oleju kokosowego

Składniki na masę:
  • 1,5 szklanki kaszy jaglanej
  • 3 szklanki domowego mleka kokosowego
  • 3 bardzo dojrzałe banany
  • 1 łyżeczki oleju kokosowego

Przygotowanie:  

Szklankę daktyli zalewamy wrzątkiem i odstawiamy na 15 minut. Wiórki kokosowe delikatnie blendujemy, ale nie musimy tego robić. Olej kokosowy roztapiamy w rondelku i mieszamy z wiórkami i kakao. Dodajemy odsądzone i zmiksowane daktyle do masy i łączymy wszystkie składniki. Masa powinna być lepka i mokra, najlepiej jakby miała konsystencję mokrego piasku Okrągłą blaszkę o średnicy 26 cm wykładamy papierem do pieczenia i zapełniamy przygotowaną masą. Wkładamy do lodówki na 15 minut. 

Kaszę jaglaną dokładnie płuczemy pod gorącą wodą, przekładamy do garnka i zalewamy 3 szklankami domowego mleka kokosowego. Jeśli nie przygotowaliśmy własnego możemy zakupić gotowe w puszce. Kaszę gotujemy około 20 minut, pod koniec gotowa dodajemy olej kokosowy. Jeśli chcemy dodać cukier już słodzić to teraz jest odpowiedni moment – możemy dodać 100 g cukru lub ksylitolu. Jednak bez tych dodatków ciasto jest odpowiednio słodkie.

Lekko przestudzoną kaszę blendujemy na jednolitą masę. Dodajemy w międzyczasie pokrojone banany. Przygotowanie ciasta odstawiamy do lodówki na 2-3 godzin, najlepiej na całą noc. Na wierzch ciasta możemy przygotować polewę z gorzkiej czekolady roztopionej w kąpieli wodnej. 



czwartek, 24 marca 2016

Jak blogerka straciła umiejętność gotowania. Banan, gruszka i pietruszka!

Czy prowadząc bloga kulinarnego można nabyć całkowite obrzydzenie do jedzenia i gotowania? Takie, które sprawia, że otwarcie lodówki to walka z zapachami, obrazami i mdłościami? Takie, które uniemożliwia przygotowania czegokolwiek i sprawia, że kiedyś jedno z najważniejsze miejsc w sieci zostanie porzucone na kilka miesięcy? Stanie się smutne, jałowe, a o przeszłej aktywności przypomina jedynie słaby post z okolic Bożego Narodzenia... Można? Można. Jestem tego doskonałym przykładem. 

Prawie trzy miesiące borykałam się z nieprawdopodobnym obrzydzeniem do niemal każdego pokarmu i praktycznie nic mi nie smakowało (jedzenie ze smakiem? pff co to znaczy? Jedzenie, żeby nie paść z głodu - to była moja codzienność). Co gorsze straciłam również umiejętność gotowania, o kreatywności w kuchni nie mówiąc. Jeśli już za coś się zabrałam (byłam w stanie podjąć wyzwanie dopiero po 6 tygodniach tego straszliwego stanu) to albo potrawa po prostu nie wychodziła albo tuż po zakończeniu przygotowań nie miałam już żadnej ochoty, by ten posiłek spożywać. Oczywiście często jedno wynikało z drugiego. Nieporadność moja sprawiała, że zazwyczaj nie nadawało się to do jedzenia bądź też zjedzenia przeze mnie.

Gotowanie przestało mnie cieszyć. Jedzenie przestało mi smakować. Zapachy drażniły, męczyły, wyciskały łzy.  Choć cały czas towarzyszyło mi uczucie głodu, nie mogłam go zaspokoić w satysfakcjonujący mnie sposób. Smutne, prawda?

Zapewne wielu z was zacznie się teraz zastanawiać: Czy jest to zaraźliwe i skąd się bierze? Czy mnie również może to spotkać? Jak się uchronić przed tym straszliwym stanem? No cóż. Recepty nie znam pomimo, że przeszłam przez to piekło. Wiem tylko, że jest to stan, który wynika z pojawienia się małej istotki, która przed przyjściem na świat trochę namiesza w życiu swojej mamy. Nie każda mama ma takie "szczęście", nie zawsze trwa to tyle samo. To sprawa bardzo indywidualna.

Wiem też, że kiedyś to minie/mija. U mnie już jest trochę lepiej.  Zaczynam więc znów, bardzo nieśmiało. Od lekkich dań, prostych szybkich, co by się nie zniechęcić. Dać sobie czas. Oswoić się ze sobą i swoimi nowymi smakami. Będzie więc słodko, owocowo i lekko. Póki co!

Składniki:
  • 2 gruszki
  • 2 banany
  • 1 kiwi
  • 4 łyżki jogurtu naturalnego
  • 1 łyżka chia
  • garść pietruszki

Przygotowanie:
Wszystkie składniki blendujemy na jednolitą masę. Po zmiksowaniu dodajemy nasiona chia.  


niedziela, 28 grudnia 2014

Jaglanka z bananami, orzechami włoskimi i cynamonem

Zimno co? W końcu przyszła zima. Trochę oszroniło, trochę popadało, trochę przymroziło. W taką pogodę łatwo się przeziębić czy wychłodzić organizm. Ja ratuję się w takie dni rozgrzewającymi śniadaniami, które dodają energii i siły by przetrwać mroźny dzień. Kasza jaglana to podstawa. Później owoce i przyprawy, które także rozgrzeją nas od środka. Jaglanka z bananami to moja ulubiona :)

Składniki:

  •   1/2 szklanki kaszy jaglanej
  • 1 szklanka domowego mleka z orzechów włoskich
  • 2 banany
  • 2 łyżki orzechów włoskich
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 1/2 łyżeczki gałki muszkatowej
  •  dodatkowo: pestki słonecznika oraz konfitura z jeżyn

Przygotowanie:

Kaszę jaglaną płuczemy pod bieżącą wodą, zalewamy wrzątkiem i gotujemy około 10 minut w jednej szklance mleka lub wody. Dodajemy pokrojone banany, orzechy włoskie i przyprawy. W razie potrzeby dolewamy odrobinę wody. Możemy dodać konfiturę jeżynową oraz pestki słonecznika.